News
etiopiaEtiopia to kraj prawie trzy razy większy od Polski i jeden z najludniejszych w Afryce (ponad 65 mln).
Kraj fascynujący i niezwykle różnorodny przyrodniczo (wysokie góry, jeziora, pastwiska, wodospady, pustynie, wulkany, bagna, sawanny), architektonicznie (Lalibela, Axum, Gonder, Yeha, Addis Ababa) i etnograficznie (ludy Amharów i Tigryjczyków na północy, wojowniczy Afarowie na wschodzie oraz niezwykle egzotyczni Hamerowie, Mursi i Galebowie na południu).
Etiopia leży w niezwykle strategicznym miejscu, zwanym rogiem Afryki. Religią państwową jest chrześcijaństwo, które przyjęto tu już w V wieku. Religia ta zgodnie z legendą została umocniona przez sojusz Królowej Saby i Króla Salomona. Tutaj powstała jedna z największych ludzkich cywilizacji - Królestwo Aksum,  tu  przechowywana jest jedna z najcenniejszych relikwii Kościoła - Arka Przymierza, tu  odnaleziono szczątki ludzkie liczące sobie ponad 3,5 mln lat (prababcia Lucy) i tu narodził się zwyczaj picia kawy.
Etiopia to w ogóle dziwny kraj. Rok ma 13 miesięcy , doba zaczyna się o godz. 6-ej rano, a nie o północy jak u nas, a rok 2000-ny dopiero będzie witany, 11-ego września (naszego) 2007-go roku!
 
newsletter
Bądź na bieżąco! Zapisz się na nasz newsletter a nie ominie Cię żadne ważne wydarzenie! W newsletterze informacje o nowych ofertach i nowościach w Clubie.



Wiadomość HTML?

Drukuj Email
ZGŁOSZENIE NA KONKURS PODRÓŻNIK ROKU 2006 - w kategorii MARZENIE ROKU

 
Tigryjczyk

Pokonać mentalną barierę.

Opowieść o dzisiejszej Etiopii.

    Pamiętam dzień, w którym powiedziałam bratu, ze jadę do Etiopii. Zapytał - po co? Mało masz swoich problemów? Głód, wojna, susza, gorzej być nie może!

    Ale ja zawsze chciałam pojechać na prawdziwy Czarny Ląd i mimo, że znalezienie odpowiedniej wyprawy zajęło mi trochę czasu – w końcu tam poleciałam!

    Od mojego powrotu z Etiopii, minęły już trzy miesiące. Nie ma dnia, żebym o niej nie myślała. A to, co zapamiętałam, to nie głód, wojna ani susza.

    Pamiętam zieloną krainę i ogromną cudowną przestrzeń, o której marzyłam! czarne dzieci o twarzach aniołów, wodospady w górach Siemen, kościoły Lalibeli, krzyże z Axum, ruiny z Yeha, babuny (pawiany o krwawiących sercach) i hipopotamy. Pamiętam każdego przewodnika i Emmę – szczególną małą dziewczynkę z murzyńskiego targu z K’ey Afer.

Emma

    Nie zapomnę nigdy Mursich z glinianymi płytkami w ponacinanych wargach, wrzeszczących i niesamowicie ufryzowanych Galebów ani Hamerów z muszelkowymi pasami. Nadal widzę w wyobraźni ogromne baobaby i moje ulubione figowce, smakuję aromatyczną słodką kawę, kupuję srebrne krzyże, czuję zapach deszczu i cieszę się słońcem.

Slonce

    Widzę księżycowe bydło, wielbłądy, kwitnące drzewa, ubrania schnące na rzecznych kamieniach i uśmiechy. Pamiętam uśmiechy dzieci, podrostków, kobiet, mężczyzn, starców – każdego, przy kim zatrzymałam się na chwilę by pogawędzić.

Mezczyzna z Lalibeli

    Co do jednej rzeczy jednak mój brat miał rację. Gorzej faktycznie być nie może. Ale nie z Etiopią, lecz z tym, co, ludzie na całym świecie myślą o niej.

Czytaj całość…
 
Drukuj Email

Przewodnik kulinarny


Whisky
generalnie jak to w krajach, gdzie królują inne zarazki niż nasze - należy pic :), przy czym nie polecałabym doprowadzania siebie do stanów skrajnych ..  ale dobrze jest mieć mocny alkohol, to - co kto lubi i naprawdę czasem pociągnąć łyka, idealne jako odkażacz. Whisky należy kupić w Amsterdamie - bo tam wypada przesiadka, jeśli się leci KLM’em, w plastikowych półlitrowych butelkach (Johny Walker). Na 3 tygodnie polecałabym ze 3-4 buteleczki, zresztą zawsze znajdzie sie ktoś, z kim trzeba się będzie podzielić!

Koza z Axum :)


Injera
to jest największa atrakcja Etiopii - dla części Europejczyków niejadalna... ale nie ma się, co zrażać. Z injerą jest tak, że wygląda czasem jak siedem nieszczęść :( No wygląda tak i już. Jest za to zdrowa, pożywna, ciekawa smakowo, zróżnicowana w różnych regionach i czasem jest jedynym dostępnym daniem. Więc lepiej się przełamać. Szok jest, ale tylko wizualny - smakowo jest całkiem nieźle a jak się człowiek przyzwyczai to nawet potem tęskni...
 
Shiro
to jest zupełna rewelacja :) fajnie podawana, zazw. na podgrzewaczu, pasta z groszku czy tamtejszej fasoli albo bobu.. do końca nie rozpracowałam tematu. Jak wszystko z wyjątkiem injery okropnie pikantna i aż czerwonawa od przypraw. Ale bywa i łagodniejsza. Przepyszna. Czasem udekorowana krążkami drobnego, pachnącego i niepozostawiającego przykrego zapachu czosnku. Rewelacja!

Wioska

 
Kitfo
dla odważnych i raczej bym obficie zapijała whisky! Na ciepło podawany tatar z baraniny w tymże tłuszczu, zasypany pikantnymi przyprawami. Raz zjadłam, bo było ciemno. Mi nic się nie stało, ale surowe mięsko to nie jest najlepszy pomysł.. Przy czym mówię - złe nie było :)
Czytaj całość…
 
wyszukiwarka

logowanie