Lalibela  ósmy cud świata Drukuj Email

Dzięki uprzejmości serwisu: www.globtroter.info

Marzena Kądziela

Lalibela – ósmy cud świata

    Gdy jechałam pomiędzy brunatno – szarymi wzgórzami, nic nie wskazywało na to, że w jednej z miejscowości ujrzę „ósmy cud świata”. Wioska, jak wioska – złożona z okrągłych chat, na ulicach kozy, owce, krowy i dzieciarnia wyciągająca ręce po datki. Dopiero wędrówka po Lalibeli odkryła jej prawdziwy skarb – kościoły wykute w skałach. Nic dziwnego, że nie widać ich z daleka. Świątynie mieszczą się w ogromnych niszach, pod powierzchnią ziemi. Jestem bliska uwierzeniu legendzie, że budowniczym w tym jedynym na świecie dziele pomagały anioły.

lalibelaJedziemy krętą drogą wśród wzgórz Wyżyny Abisyńskiej. Gdzieniegdzie w dolinach widnieją małe wioski złożone z okrągłych chat. Zatrzymujemy się na pustkowiu, by zrobić zdjęcia. Momentalnie, nie widomo skąd, przy samochodzie pojawiają się dzieciaki. Ciekawie patrzą na przybyszów, wyciągają ręce po cukierki, długopisy, drobne banknoty. Podobnie było w innych regionach Etiopii. Czyżby maluchy posiadały jakiś nadprzyrodzony zmysł obserwacji? – zastanawiam się. Na pewno potrafią szybko biegać, nic więc dziwnego, że Etiopczycy biją wszelkie rekordy na krótkich i długich dystansach. Wreszcie trafiamy do Lalibeli. Wioska różni się od tych oglądanych wcześniej. Okrągłe domy zbudowane są głównie z kamienia, niektóre mają nawet jedno piętro. Na ulicach kozy, owce, krowy. Do tych „przechodniów” zdążyłam się już przyzwyczaić.

Boski nakaz

w grocieLalibela to imię króla amharskiego, który rezydował w dawnej stolicy Roha. Po jego śmierci Rohę na cześć zdolnego władcy nazwano jego imieniem. Czym zasłużył na taki zaszczyt? Legenda głosi, że narodzinom Lalibeli towarzyszył rój pszczół, co oznaczało, że noworodek w przyszłości zostanie władcą. Chłopiec wzrastał w wierze, że kiedyś zasiądzie na tronie. Zawistny brat nie mógł się z tym pogodzić i któregoś ranka do kielicha Lalibeli wsypał truciznę. Przyszły król zapadł w śpiączkę, podczas której Bóg zabrał go do nieba. Tam nakazał, by mężczyzna wybudował kilkanaście kościołów w sposób, jaki do tej pory nikt tego nie robił. Kościoły miały być drążone w skale z góry do dołu. Gdy Lalibela ocknął się ze snu, wiedział, na czym upłynie reszta jego życia.


Czytaj całość…
 
Z wizytą u Hamerów Drukuj Email

Dzięki uprzejmości serwisu: www.globtroter.info

Marzena Kądziela

Z wizytą u Hamerów


    Trudno było mi uwierzyć, że to nie kostiumowy film lecz rzeczywistość. Ludzie ubrani w kozie skóry, koraliki, bransoletki. Okrągłe chaty, w których wraz z liczną rodziną mieszkają zwierzęta. I wędrowcy, których z drewnem, wodą lub tylko kijem spotykało się przy całej trasie. Zapewne za parę lat etiopskie plemię Hamerów zmieni się nie do poznania. Na razie jego członkowie żyją tak jak setki lat temu. Może z jednym wyjątkiem. Coraz częściej dzidę i łuk zastępuje kałasznikow.

    Bez dróg, mostów i elektryczności. Jestem w południowo – zachodniej części Etiopii. Nie ma tu asfaltowych dróg, mostów, elektryczności. Są za to i wzgórza i rozległe równiny, z których od czasu do czasu wyrastają pojedyncze skały. Busz składa się przede wszystkim z rozłożystych akacji, które pokrywają drobniutkie białe lub żółte kwiaty i kolczastych krzewów. Podróżujemy terenowymi samochodami, które co rusz zakopują się w gliniastej nawierzchni, albo pokonują wody napotykanych rzek.

błoto    Mamy szczęście, bo jeszcze trwa pora sucha i wiele koryt jest zupełnie wyschniętych, w innych woda sięga do podwozia. Wzdłuż traktu przez cały czas wędrują ludzie. Kobiety niosą sterty drewna na plecach uginając się pod ich ciężarem. Inne dźwigają dzbany z tykwy lub plastikowe kanistry pełne wody. Ktoś pędzi stado kóz, owiec, a najczęściej bydła. Mijamy też mężczyzn z karabinami, dzidami i kijami opartymi na ramionach. Docieramy do krainy plemienia Hamer, jednego z dziesiątek zamieszkujących tę wciąż mało dostępną część Etiopii.


Czytaj całość…
 
wyszukiwarka

logowanie