Wybrała życie w puszczy Drukuj Email
Spis treści
Wybrała życie w puszczy
Strona 2

Dzięki uprzejmości serwisu: www.globtroter.info
http://www.globtroter.info/afryka/artykuly/0006.html#topart

Andrzej Zarzecki

Wybrała życie w puszczy

Magda Łukasik

zdj. Marek Szymański

    Naukową karierę i wygodne życie zamieniła na pracę w środku afrykańskiej puszczy. Od ponad dwóch lat, 31-letnia Polka- Magdalena Łukasik, obserwuje życie dzikich szympansów w tanzańskim rezerwacie Gombe, tam gdzie swoje badania prowadziła legendarna Jane Goodall.

Jane Goodall - Obserwacje żyjących na wolności szympansów rozpoczęła wiosną 1957 roku, miała wtedy 23 lata. Zawsze marzyła o wyjeździe do Afryki. Brytyjscy urzędnicy zarządzający ówczesną kolonią o nazwie Tanganika za nic nie mogli sobie wyobrazić drobnej Angielki o długich blond włosach błąkającej się po puszczy. Zgodzili się pod warunkiem, że ktoś będzie jej towarzyszył, pojechała więc nad jezioro Tanganika z matką. Poglądy Jane na początku budziły konsternację  gdy pisała o szympansicy Fifi "ona", redaktorzy naukowych periodyków poprawiali na "to". Jane jest dziś profesorem biologii, autorką wielu książek dla dorosłych i dzieci. Polscy czytelnicy znają choćby: "Przez dziurkę od klucza" i "W cieniu człowieka". W rezerwacie w Gombe nakręcono wiele filmów dokumentalnych. Jane Goodall otrzymała trzynaście doktoratów honoris causa, od 1977 działa instytut jej imienia. Jane pisała, że teraz dużo podróżuje, by uświadomić ludziom konieczność ochrony dzikich zwierząt w ich naturalnym Środowisku. W Afryce mówią o niej po prostu doktor Jane.  Kto się chce zaangażować lub wspomóc działalność Jane Goodall Institut, powinien napisać pod adres: The Jane Goodall Institute, P.O. Box 14890, Silver Spring, MD 20911-4890. USA


    Park Narodowy Gombe w Tanzanii leży w samym sercu czarnej Afryki. Nie jest łatwo tam dotrzeć. Polska nie ma bezpośredniego połączenia z Tanzanią. Najpierw z Warszawy trzeba dostać się, przez któreś z lotnisk w Europie Zachodniej, do  Dar es Salaam na wybrzeżu Oceanu Indyjskiego. Następne 1000 kilometrów do Kigomy nad jeziorem Tanganika można pokonać lokalnym samolotem lub pociągiem. Ta druga propozycja to wariant dla globtroterów mających dużo czasu. Pociąg leniwie toczy się, przez prawie dwa dni, przez afrykańskie równiny.  Tak naprawdę, szczególnie w porze deszczowej, nikt nie wie kiedy dotrze do celu, czasem gdy woda podmyje szyny może to trwać i cztery doby. Do samego parku nie prowadzi lądem żadna droga.

na drodze
       
    Po Tanganice pływają pasażerskie łodzie zapewniające komunikację pomiędzy rybackimi wioskami i rezerwatem. Gdy dotarłem do przystani było późne popołudnie, ostatnia już odpłynęła. Po zawziętych negocjacjach udało się wynająć towarową krypę z trzy osobową załogą.  Rzut oka na otaczające przystań wzgórza przypomina w jak niespokojnej części Świata się znajduję- oblepiają je setki nędznych chat ulepionych z gliny, to obozy uchodźców z pobliskiej Rwandy i Burundii. Łódź płynie po Tanganice trzy godziny. - Te wzgórza po drugiej stronie to już Kongo- pokazuje sternik - lepiej się tam nie zapuszczać, w tym kraju rządzi ten, kto ma w ręku karabin. Jadowite węże i kłopotliwe pająki. Zbliża się wieczór, siedzimy w domu Jane Goodall, gdzie mieszka Magda.



 
wyszukiwarka

logowanie